o mnie

Mikołaj Majkusiak
fot. A. Powierża

wykształcenie

Kompozytor, instrumentalista, aranżer, producent, ur. w 1983 r., absolwent kompozycji oraz akordeonu warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina. Wielokrotny stypendysta Ministra Kultury i Sztuki, w tym prestiżowego Stypendium Ministra RP Młoda Polska.

nagrody

Zwycięzca konkursów kompozytorskich - za utwory Paura /Warszawa 2001/ i Toccata /Legnica 2001/ oraz kilkunastu polskich i międzynarodowych konkursów akordeonowych, m.in. we Włoszech /Castelfidardo 1996/, w Polsce - I miejsce oraz nagroda specjalna Rydwan Apollina /Sanok 1998/, Niemczech /Klingenthal 2000/.

koncerty

Koncertował oraz jego utwory wykonywano m.in. Austrii, Belgii, Chorwacji, Francji, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Kanadzie, na Litwie, w Niemczech, Norwegii, Portugalii, Rosji, Słowacji, Słowenii, Szwecji, Turcji, na Ukrainie, w Wielkiej Brytanii, we Włoszech, podczas festiwali: Klara Festival, Festival Wratislavia Cantans, Ljubljana Festival, Music Masters on Air, Warszawska Jesień, Festiwal Prawykonań, Warszawski Festiwal Gitarowy, a także w Operze Bałtyckiej, w Filharmoniach: Narodowej, Częstochowskiej, Łódzkiej, Sudeckiej, Szczecińskiej, Warmińsko-Mazurskiej, Opolskiej, Bałtyckiej oraz w wielu prestiżowych miejscach w całej Polsce - m.in. w Zamku Królewskim, Pałacu Staszica, Studio S1 Polskiego Radia w Warszawie.

kompozycje symfoniczne

W jego twórczości największe znaczenie mają kompozycje symfoniczne, które doczekały się licznych wykonań, m.in.: Concerto Classico na akordeon i orkiestrę symfoniczną /Vienna Radio Symphony Orchestra, Symphonic Orchestra of Croatian Radio and TV, Philharmonisches Orchester des Staatstheaters Cottbus, Vogtland Philharmonie Greiz-Reichenbach, Gulbenkian Orchestra Lisbon, Saint Petersburg Polytechnical University, Filharmonia w Koszycach, Filharmonia Lwowska, Filharmonia Narodowa w Warszawie/, Road to the Unknown na głos żeński, skrzypce, DJ-a i orkiestrę smyczkową /II Festiwal Prawykonań w Katowicach/, Symfonia Żeglarzy na wielką orkiestrę symfoniczną oraz chór męski /Filharmonia Warmińsko-Mazurska/, FisConcerto na duet akordeonowy i orkiestrę /Filharmonia Narodowa/, Concerto in F na gitarę i orkiestrę smyczkową /Warszawski Festiwal Gitarowy/.

współpraca

Współpracuje z artystami z najrozmaitszych kręgów muzycznych. Jako instrumentalista wziął udział w licznych projektach muzycznych, takich jak Szopka z udziałem Urszuli Dudziak i Justyny Steczkowskiej. Komponuje muzykę do filmów, spotów telewizyjnych i radiowych.
Do chwili obecnej dokonał około dwustu aranżacji orkiestrowych, które wykonywali m.in. BBC Symphony Orchestra, Chilly Gonzales, Cornelius Meister i Vienna Radio Symphony Orchestra, Jules Buckley i Metropole Orchestra, Nicolas Krauze i Orchestre de Chambre Nouvelle Europe, Marek Moś i orkiestra AUKSO, Paris Symphonic Orchestra.
Od 2012 roku wraz z gitarzystą Andrzejem Heimowskim współtworzy zespół Pulsaciones.

CD

Dotychczas na koncie ma jedną autorską płytę p.t. Road to the Unknown wydaną przez Polskie Radio /2007/. W jej nagraniu wzięli udział m.in. Urszula Dudziak, DJ Funky-Filon, Jakub Jakowicz, Cezary Konrad, Tomasz Łosowski, Wojciech Pilichowski. Poza tym utwory z jego udziałem zostały dotychczas wydane na 19 płytach.

Agnieszka Nowok, Meakultura - Mieszacz stylów - wywiad z Mikołajem Majkusiakiem /IV 2013/

Wywiad z Mikołajem Majkusiakiem z pewnością Państwa zaskoczy. Mój rozmówca ujmuje - i równocześnie rozbraja - bezpretensjonalną szczerością. Podczas katowickiego Festiwalu Prawykonań wraz z gitarzystą Andrzejem Heimowskim oraz Orkiestrą Kameralną Miasta Tychy Aukso wykonał swoją kompozycję Pulsaciones na akordeon, gitarę klasyczną i orkiestrę smyczkową.

Czytając w internecie o Pana twórczości można znaleźć takie terminy jak „mieszacz stylów” czy twórca muzyki alternatywnej. Czy w Pana ocenie określenia mediów są adekwatne do Pana kompozycyjnych osiągnięć? W środowisku muzycznym nieustannie toczą się spory, co należy uznać za muzykę alternatywną, a co nie. Co dla Pana mieści się w jej zakresie?

Mam wrażenie, że określenia typu "mieszacz stylów" biorą się z problemu klasyfikowania muzyki, która jest wykonywana na instrumentach o różnym pochodzeniu. Nieczęsto bowiem zdarza się, iż w tym samym utworze wykorzystuje się jednocześnie np. skrzypce i gramofony. Taki problem występuje nawet na etapie stawiania płyt na półkach sklepowych - gdzie umieścić płytę na której występuje zarówno Jakub Jakowicz jak i Urszula Dudziak (jak w przypadku mojej debiutanckiej płyty Road to the Unknown wydanej przez Polskie Radio). Czy będzie to półka pod tytułem "Jazz", "Muzyka klasyczna" czy właśnie "Muzyka alternatywna"? Zdecydowanie nie uważam siebie za twórcę muzyki alternatywnej, ponieważ z założenia jest ona przeciwieństwem w stosunku do tradycji. Tytułowy utwór z tej płyty - konkretnie koncert potrójny na śpiew żeński, skrzypce, DJ-a i orkiestrę smyczkową - jest utworem o klasycznej 3-częściowej budowie, gdzie zastosowane są tradycyjne rozwiązania pod względem instrumentacji czy kontrapunktu. Instrument typu gramofon traktuję po prostu jako kolejny instrument, będąc jednocześnie wielkim zwolennikiem czerpania z tradycji. Wydaje mi się więc, że trudno klasyfikować tę muzykę jako jakąkolwiek alternatywę.

Z powodzeniem łączy Pan komponowanie utworów z dziedziny tzw. „klasyki” z działalnością, którą można określić poniekąd jako komercyjną – myślę o spotach reklamowych czy współpracy z wokalistkami takimi jak Hania Stach czy Magda Ptaszyńska. Jak środowisko muzyczne – przede wszystkim kompozytorskie - reaguje na tego typu flirty z muzyką rozrywkową?

Niestety chyba nie najlepiej i jeśli mam być szczery, nie wiem do końca z czego to wynika. Daje się odczuć, że muzyka rozrywkowa jest postrzegana jako coś gorszego. Wydaje mi się, że takie jest powszechne przekonanie i często brakuje tu nawet chęci do zaobserwowania różnic jakościowych poszczególnych produkcji. Mogę więc tylko przedstawić swój punkt widzenia - piosenki odbieram jako muzykę służącą do rozrywki. Wiadomo, że kompozycje tego typu są potrzebne, bo nikt w dzisiejszych czasach nie będzie się bawił przy symfoniach czy chociażby piosenkach z lat dwudziestych. Wraz z nabieraniem doświadczenia w nagrywaniu i produkowaniu muzyki rozrywkowej często uświadamiam sobie, że istnieją wręcz arcydzieła, których stworzenie jest na tyle skomplikowane, co napisanie wybitnego utworu na obsadę klasycznych instrumentów. Może problem wynika z dysproporcji w dostępności muzyki "klasycznej" i "rozrywkowej" i związanej z tym frustracji środowiska kompozytorskiego? Wszyscy orientujemy się jak wiele istnieje stacji radiowych z muzyką mainstreamową, a ile z klasyczną. Dodatkowo na lekceważący pogląd o rynku rozrywkowym może wpływać fakt, że utwory pojawiające się we wszechdostępnych stacjach komercyjnych w większości nie charakteryzują się wysoką jakością.

Najczęściej jest Pan wykonawcą swoich kompozycji – tak było również podczas piątej edycji Festiwalu Prawykonań – Polska Muzyka Najnowsza organizowanego w Katowicach. Co w takiej sytuacji staje się ważniejsze: śledzenie odbioru i interpretacji dzieła z kompozytorskiego punktu widzenia czy bycie artystą - wykonawcą?

Tak do końca nie jest. Wykonywałem do tej pory tylko cztery własne kompozycje, z czego kilkaktornie Concerto Classico na akordeon i orkiestrę symfoniczną. Sam utwór miał już kilkadziesiąt wykonań w Europie z innymi solistami, więc nawet w tym przypadku jestem w mniejszości. Od ukończenia studiów kompozytorskich piszę praktycznie tylko na zamówienie innych solistów bądź zespołów instrumentalnych. Podczas wykonywania własnych utworów trudno o prosty podział co jest ważniejsze. Na scenie, w momencie docelowej prezentacji, staram się jednak często wyobrazić siebie jedynie jako wykonawcę.

Podczas Festiwalu Prawykonań w 2007 roku dyrektor programowa NOSPR, Joanna Wnuk–Nazarowa, z entuzjazmem powiedziała: "W Majkusiaku nasza nadzieja - stworzył kreację ponad standardami". Czy tegoroczne "Pulsaciones" na akordeon, gitarę klasyczną i orkiestrę smyczkową ma szansę zabłysnąć podobnym blaskiem, jak chwalone wtedy "Road to the Unknown"?

Tego nie potrafię, nie mogę i nie chcę oceniać. Wydaje mi się, że w przypadku obu utworów język muzyczny, rytmika oraz poziom energii jest bardzo podobny. Obie kompozycje to koncerty instrumentalne, różnią się jednak pod wieloma względami. Na pewno tym razem obsada instrumentalna nie jest na tyle różnorodna co w przypadku Road to the Unknown, chociażby ze względu na brak elektroniki. Sama budowa Pulsaciones jest zdecydowanie inna. Jest to kompozycja złożona z jedenastu części w swojej całościowej formie, z czego podczas festiwalu wykonamy pięć ostatnich. Utwór ten jest moją pierwszą kompozycją dedykowaną zespołowi o tej samej nazwie, który tworzymy razem z gitarzystą Andrzejem Heimowskim.

Spełnia się Pan zarówno podczas prezentacji utworów w salach koncertowych, jak i w graniu klubowym. Co lubi Pan najbardziej w atmosferze klubów i ich muzyce? Czy zwraca Pan uwagę na reakcję słuchaczy, czy też całkowicie zatapia się w grze?

Tak jak wcześniej wspomniałem, dla mnie muzyka w klubie służy rozrywce, a dźwięki, których używam w kompozycjach "klasycznych" mają zupełnie inny charakter. Podobnie jest podczas wykonywania muzyki, grając piosenki po prostu się bawię, a grając w filharmonii doświadczam zupełnie innego rodzaju emocji. Po napisaniu utworu na instrumenty klasyczne jestem kompletnie wymęczony emocjonalnie, nie piszę ich więc "jeden po drugim". Możliwość grania innego rodzaju muzyki daje mi stały kontakt z dźwiękami, będąc jednak na innym poziomie emocjonalnym.

Napisał Pan i wykonał muzykę do szeregu etiud szkolnych oraz filmów animowanych. Co jest szczególnie ważne dla Pana jako twórcy ilustracji muzycznej do obrazu? Czy reżyser bardziej „pomaga”, czy „przeszkadza” kompozytorowi w tworzeniu ścieżki dźwiękowej?

Reżyser jest osobą, która panuje nad wszystkimi aspektami filmu. Dla mnie jest najważniejsze, aby miał jasną wizję jakiego typu muzyki potrzebuje i potrafił to w jasny sposób przekazać. Wydaje mi się, że to na ile sprawnie przebiega praca przy stworzeniu muzyki do filmu zależy od wzajemnego zrozumienia oraz poziomu edukacji muzycznej reżysera.

Praca przy którym z filmowych projektów była do tej pory dla Pana największym wyzwaniem?

Dosyć wymagająca była praca przy animacji Słońce w pełni Adeli Kaczmarek, z uwagi na konieczność zilustrowania filmu muzyką od pierwszej do ostatniej sekundy i w związku z tym odpowiednim rozplanowaniem emocji. Ogólnie filmy animowane wydają się większym wyzwaniem dla kompozytorów. Bardzo ciekawa jednak była też współraca przy filmie Póki wilk syty Olgi Kałagate, z uwagi na ogromną różnorodność ścieżki dźwiękowej.

Na stronie youtube jednym z najbardziej cieszących się popularnością klipów z Pana udziałem jest wykonanie tematu z Ojca Chrzestnego wraz z Królewską Orkiestrą Symfoniczną podczas Dni Muzyki Europejskiej na Pomorzu w 2009 roku. Jakiego kompozytora muzyki filmowej ceni Pan najbardziej? Czy istnieje reżyser, z którym szczególnie chciałby Pan współpracować?

Kompozytorzy muzyki filmowej, których muzyka wywarła na mnie znaczący wpływ to postaci takie jak John Williams, James Horner, Hans Zimmer, James Newton Howard oraz w dużej mierze John Powell. Jeśli chodzi o reżysera, to nie mam wyobrażenia osoby, z którą szczególnie chciałbym współpracować.

Do tej pory w swoim dorobku ma Pan jedną płytę "Road to the Uknown". Spotkała się ona z bardzo dobrymi recenzjami, podkreślającymi hermetyczność wykorzystanego w kompozycjach języka muzycznego, co przekreśla jednak możliwość dotarcia do szerokiego grona słuchaczy. Jak ustosunkowuje się Pan do tej opinii? Może tak naprawdę to komplement akcentujący warsztat i twórczą ekspresję, równocześnie demaskujący mały poziom wrażliwości muzycznej i zamknięcie naszych rodaków?

Fakt, iż płyta ma nikłe szanse dotarcia do bardzo szerokiego grona odbiorców był jasny od samego początku jej powstawania. Po pierwsze nie jest to muzyka rozrywkowa, po drugie są na niej zawarte cztery koncerty instrumentalne, które mają bardzo różną charakterystykę brzmienia. Taka była główna idea jej powstania i byłem świadomy, iż niemożliwe będzie wykonywanie koncertów prezentujących cały repertuar z krążka. Na płycie występuje bowiem kilkadziesiąt osób i koncertowa promocja całego albumu byłaby niemożliwa. Był to jednak pewnego rodzaju koncept-album, na który byłem zdecydowany od początku.

Spełnia się Pan jako kompozytor i wykonawca, „wolny artysta”. Nie myślał Pan nigdy o podjęciu współpracy z żadną uczelnią muzyczną?

Szczerze, swego czasu miałem taką wstępną propozycję i z pełną odpowiedzialnością ją odrzuciłem. Na ówczesny dzień, jak i dzisiejszy, chcę wykorzystywać czas całkowicie oddając się dalszemu samokształceniu i pracy. Po czasie studiów kompozytorskich w Warszawie i wykształceniu klasycznym, w ostatnich latach pracowałem wiele przy produkcji muzyki rozrywkowej, aby nauczyć się warsztatu z trochę innej dziedziny oraz czysto technicznego aspektu pracy w studio nagrań. Miałem okazję współpracować z najlepszymi muzykami sesyjnymi w Polsce. Po zakończeniu studiów bardzo ważna była dla mnie również możliwość pracy z orkiestrami. Świadomie wszedłem więc we współpracę z wieloma artystami poszukującymi aranżera do projektów orkiestrowych. Dokonałem do tej pory około dwustu wykonanych już orkiestracji, współpracując m.in. z francuskim dyrygentem Nicolasem Krauze, Chilly Gonzalesem, orkiestrą AUKSO, Radio Symphony Orchestra Vienna czy London Symphony Orchestra. Takie wydarzenia i ciągła nauka są dla mnie na tę chwilę najważniejsze.

Sytuacja muzyki współczesnej w Polsce nie wygląda niestety korzystnie, jeżeli chodzi o frekwencję słuchaczy podczas koncertów zawierających ją w swoich programach. Poza wspomnianym już ograniczeniem ogólnej wrażliwości muzycznej, w czym - Pana zdaniem - tkwi problem? Czy istnieje on w samej twórczości współczesnych kompozytorów?

Powodów jest na pewno bardzo wiele, począwszy od ogólnego poziomu życia w Polsce. Myślę, że nie możemy porównywać się do krajów, w których zarabia się kilka razy więcej, a czas pracy jest dwa razy krótszy. Ludzi często nie stać na bilet do filharmonii lub zwyczajnie nie mają na to czasu. Poziom promocji i działań PR-owych w Polsce wielu wydarzeń jest niezbyt efektywny, choć mam wrażenie, że powoli zaczyna się to zmieniać. To, co dotyczy samego środowiska kompozytorskiego, to może zbyt mała otwartość na utwory i projekty o bardzo różnej charakterystyce. Czasem mam wrażenie, że użycie akordów tonalnych wyklucza ze środowiska kompozytorów muzyki współczesnej, a to raczej niedobrze. Podczas studiów miałem problemy poprzez zapisanie w partyturze partii dwóch gramofonów, wysłuchałem nawet opinii – cytuję: dla mnie to jak wejść do kościoła i zrobić kupę na środku. Proszę sobie wyobrazić psychikę młodego człowieka. Nie poddałem się temu, ale jednostka odrobinę słabsza psychicznie mogłaby natychmiast zaprzestać dalszego pisania. Takie działania uważam za zdecydowanie niewłaściwe. Przypominam również, że mówię o utworze, o którym już Pani wspomniała i który był wykonywany podczas Festiwalu Prawykonań przez Orkiestrę AUKSO, Urszulę Dudziak, Kubę Jakowicza i DJ Funky-Filona.

Na kogo ze współcześnie żyjących kompozytorów powinni zwrócić uwagę początkujący melomani? Czyje kompozycje Pana zdaniem są szczególnie warte polecenia?

Na to pytanie pozwolę sobie uchylić się od odpowiedzi, ponieważ bardzo nie lubię opiniować twórczości innych kompozytorów. Zachęcam jednak do poszukiwania. Różnorodność muzyki, jak również jej dostępność jest w tej chwili bardzo duża. Każdy może znaleźć coś dla siebie. Dodatkowo tylko podkreślę, że konkurencja w muzyce nie istnieje.

Poza Festiwalem Prawykonań, jakie są Pana najbliższe muzyczne plany?

Najważniejszy w tej chwili jest dla mnie rozwój zespołu Pulsaciones, który tworzymy razem z Andrzejem Heimowskim. Przygotowujemy się do wydania pierwszej płyty z jedenastoma częściami utworu Pulsaciones, z czego pięć ostatnich wykonaliśmy podczas 5. Festiwalu Prawykonań. Cieszymy się niezmiernie, że mogliśmy zaprezentować je z towarzyszeniem orkiestry AUKSO pod batutą Marka Mosia, ponieważ nie wyobrażamy sobie współpracy na wyższym poziomie. Zapraszam do śledzenia strony internetowej zespołu pulsaciones.pl, która w najbliższym czasie będzie się rozwijać wraz z naszymi kolejnymi osiągnięciami.


na górę

Elżbieta Chojnowska, Polskie Radio - Alternatywa dla Pink Floyd - rozmowa z Mikołajem Majkusiakiem /2 X 2007/

„Road To The Unknown” to twoja pierwsza autorska płyta. Czy tytuł – „droga w stronę nieznanego...” odzwierciedla twoją artystyczną postawę?

Ten tytuł pochodzi od pierwszego na płycie utworu, napisanego na nietypowy skład: orkiestrę smyczkową, DJa, wokal i skrzypce. Chciałem nagrać płytę łączącą klasykę, jazz, muzykę rockową, a także z udziałem DJa. Pracując nad kompozycją i nagrywając kolejne warstwy nie do końca byłem pewien, jaki będzie efekt końcowy. Praca nad płytą była trochę wyprawą w nieznane.

Uwielbiamy szufladkować, a twoją płytę naprawdę trudno.

Rzeczywiście, bardzo wiele osób, choćby dziennikarzy, zadaje mi pytanie do jakiego stylu można zaliczyć tę muzykę. Jednak trudno wcisnąć ją w jakieś określone ramy. W sklepach znajduję tę płytę za każdym razem na innej półce - raz w dziale „jazz”, innym razem w „alternatywie”, a nawet w „muzyce klubowej”. Szczerze mówiąc, cieszy to mnie, że można odnaleźć w tej muzyce tak wiele różnych elementów. Moim zdaniem najtrafniejsze jest określenie „alternatywa”.

Na płycie figurujesz jako kompozytor, dyrygent, gitarzysta, akordeonista i wokalista. Jesteś także producentem. Czy występując w tak wielu rolach trudno zachować obiektywizm w stosunku do własnej produkcji?

W nagraniu płyty udział brało bardzo wielu wykonawców, około 60 muzyków, więc moja osoba pełniła rolę spoiwa. Oczywiście, odrębność artystyczna i osobowość każdego z muzyków wnosi do całości bardzo wiele. Jednak dobrze, kiedy jest ktoś, kto panuje nad koncepcją całości. Przy tak wielu elementach, warstwach, muzykach, z których każdy pokazuje inne emocje, to wręcz konieczność. Kiedy przystępowaliśmy do realizacji, sądziłem, że może ja będę producentem utworu „klasycznego”, a ktoś inny utworów „rockowych”. Po namyśle zacząłem się jednak obawiać o spójność płyty. I w końcu zdecydowałem się całą płytę wyprodukować samemu. Byłem obecny przy wszystkich etapach powstawania płyty: komponowaniu, nagrywaniu i mixach. Ważne było, żeby nagrania i mixy robiła jedna osoba, żeby brzmienie pozostało jednorodne. I udało się, nad warstwą realizacyjną pracował znany reżyser dźwięku Tadeusz Mieczkowski.

Jazz, rock, klasyka, DJ, wiele różnych stylów. Skąd czerpałeś inspirację?

Z tego co działo się i dzieje w muzyce. Moim marzeniem było wydać płytę, która będzie odzwierciedleniem moich muzycznych zainteresowań. Inspirowałem się na przykład zdobyczami muzyki XX wieku. W tamtym okresie wiele w muzyce wymyślono nowych środków, z których czerpie się do dzisiaj. Poza tym bardzo lubię Vivaldiego, stąd na płycie znalazły się podziękowania dla tego mistrza barokowej formy. Jeśli chodzi o jazz, kiedyś fascynowały mnie produkcje Quincy Jonesa. Z kolei rock to muzyka, na której się wychowałem: Led Zeppelin, Metallica, AC/DC. Jako dziecko grałem na gitarze w zespołach rockowych. Od dźwięków dzieciństwa nie mogę i nie chcę uciec, one są tak samo ważne, jak klasyczne frazy, które przyswoiłem studiując muzykę klasyczną.

Na płycie wystąpiły znane polskie gwiazdy: Urszula Dudziak, Wojciech Pilichowski, a także DJ Funky Filon. Trudno było ci namówić ich do udziału w tym projekcie?

Przede wszystkim chciałbym podkreślić, że twórczość tych artystów stanowiła istotną inspirację dla brzmienia płyty. Od lat fascynuje mnie muzyka Uli Dudziak, jej stylistyka i odrębność. Podobnie z muzyką Wojtka Pilichowskiego. Od długiego czasu interesuję się także skrechingiem. Nigdy jednak wcześniej nie pracowałem ani z Ulą Dudziak, ani z Wojtkiem Pilichowskim, ani z DJ Funky Filonem. Trochę czasu zajęło mi więc zdobycie ich numerów telefonów. W końcu zadzwoniłem, w domu nagrałem wszystkie wersje demo, które im zaprezentowałem. I udało się.

Na płycie słyszymy też wybitnego skrzypka młodego pokolenia, Jakuba Jakowicza. Jak on zapatrywał się na ten pomysł?

Kuba wcześniej nie brał udziału w takich projektach. Od zawsze pozostaje wierny muzyce klasycznej, rzadko kiedy nawet grywa muzykę II połowy XX wieku. Obawiałem się, że będzie trudno go namówić. Na szczęście pomysł mu się spodobał i chętnie wziął w nim udział. Wprawdzie dziwnie mu się nagrywało - pierwszy raz nagrywał „studyjnie”, dogrywając swoją partię do muzyki w słuchawkach - ale chyba spodobało mu się.

Wykonanie „Road To The Unknown” na koncertach to zapewne wielkie widowisko. Koncertowałeś już z tym materiałem?

Jak wspomniałem wcześniej, w nagraniu płyty udział brało około 60 muzyków. Z przyczyn organizacyjnych niełatwo jest zgromadzić tyle osób na estradzie podczas koncertów. Na przykład na koncercie w warszawskim Studio S1 udało się zgromadzić na scenie 15 muzyków – kwartet smyczkowy, kwintet akordeonowy i zespół rockowy. I już w takim, 15 osobowym składzie był to spektakl. Publiczności chyba podobał się nasz koncert, skoro padały porównania naszej muzyki do produkcji Pink Floyd.

Jesteś klasycznie wykształconym muzykiem, ukończyłeś kompozycję na warszawskiej Akademii Muzycznej. Czy czerpiesz z klasycznej edukacji?

Oczywiście. Warsztat kompozytorski jest bardzo ważny. Niewątpliwie podczas studiów muzycznych nauczyłem się bardzo dużo. Tak naprawdę dzięki klasycznym podstawom mogę tworzyć to co chcę, dowolnie czerpać ze wszystkich dostępnych środków. Znajomość sztuki kompozytorskiej daje mi swobodę i wolność.

Akademickie wykształcenie muzyczne – brzmi to dość odlegle w stosunku to muzyki, jaką prezentujesz na płycie. Jak na twoje dokonania zapatrywali się pedagodzy?

Środowisko muzyki klasycznej jest dosyć hermetyczne. Czasem trudno do nowości przekonać profesorów, ale też i samych studentów. Nieraz szedłem z kompozycją na orkiestrę smyczkową i DJa, a profesorowie się obruszali, że kto to jest DJ i jak można w ogóle wciskać go w ramy „klasyczne”. Czasem musiałem forsować swoje pomysły, ale zazwyczaj udawało się. Przecież gdyby Bach czy Mozart żyli w dzisiejszych czasach, z pewnością korzystaliby ze wszystkich dostępnych instrumentów, z DJa, z elektroniki.

Jesteś akordeonistą, na płycie grasz także na tym instrumencie, wplatając go w brzmienia elektroniczne. Sądzisz, że udało się juz przełamać stereotyp, że cyja, jak nazywają akordeon, nadaje się tylko do knajpianego grania?

Odwołując się do historii, było zupełnie inaczej. W XIX wieku akordeon pojawił się najpierw w salonach, ale później, z racji tego, że był instrumentem przenośnym, zaczęto go wykorzystywać na wsiach do różnych przyśpiewek. Dziś znów wraca do sal koncertowych. Mamy wielu akordeonistów, którzy odbywają trasy koncertowe. To przecież instrument o nieograniczonych możliwościach barwowych i technicznych. Coraz więcej osób to odkrywa i akordeon staje się instrumentem uniwersalnym.

Działasz bardzo wszechstronnie: muzyka klasyczna, komponowanie piosenek, jesteś muzykiem sesyjnym i koncertowym, producentem. Które z dotychczasowych doświadczeń było dla ciebie najbardziej cenne?

Wszystko inspiruje i uczy. Moja podstawowa zasada to współpracować z ludźmi, dzięki którym mogę się rozwijać. Obecnie gram jako pianista z wokalistką popową Hanią Stach. I ogromnie wiele się przy tej okazji uczę. Jestem z wykształcenia muzykiem klasycznym, ale chcę sprawdzać wszystkie muzyczne ścieżki.

Którą z nich zamierzasz pójść w przyszłości?

Obecnie wciąż poszukuję i odkrywam nowe drogi. Ale dzięki temu, kiedy pewnego dnia zdecyduję, by skupić się na jednej stylistyce muzycznej, będę mógł z czystym sumieniem powiedzieć, że wybrałem świadomie. Wielu muzyków rozrywkowych mówi, że klasyka jest nieciekawa, a tak naprawdę wcale jej nie znają. Podobnie, wielu muzyków klasycznych nie sięga w ogóle po muzykę rozrywkową. Nie chcę powielać tego modelu. Chcę być twórcą świadomym. Teraz na przykład skończyłem swoją pierwszą symfonię, „Symfonię Żeglarzy”, która będzie miała prawykonanie 30 sierpnia w Olsztynie. Łączę w niej szanty i muzykę klasyczną. Moim marzeniem jest nagranie płyty z zespołem rockowym i orkiestrą symfoniczną. A na razie uczę się wiele, pisząc i wykonując skrajnie różną muzykę.


na górę

aktualności

  • 16 X 2016, g.18
    Katowice, NOSPR, Sala Kameralna

    Wykonanie utworu Sonata, Agata Szymczewska - skrzypce, Maciej Frąckiewicz - akordeon
  • 24 IX 2016
    Lublin, Festiwal im. A.Nikodemowicza

    Wykonanie utworu Quinteto Nuevo podczas V Międzynarodowego Festiwalu im. Andrzeja Nikodemowicza Czas i Dźwięk, Tanguillo Quintet
  • 23 IX 2016
    Warszawa, NInA

    Wykonanie utworu Sonata, Agata Szymczewska - skrzypce, Maciej Frąckiewicz - akordeon
  • 16 IX 2016
    Agata Szymczewska - Modern Soul

    Premiera płyty Modern Soul, która jest autorskim projektem wybitnej skrzypaczki Agaty Szymczewskiej. Na płycie znalazła się specjalnie skomponowana na tę okazję Sonata.
  • 10 VIII 2016. g.18
    Warszawa, Wieczory Muzyczne w Dziekance

    Wykonanie up2U, Atom String Quartet, acc. Rafał Grząka
  • 8 VIII 2016
    Sopot, V Wieczory Muzyczne

    Wykonanie utworu Kaprys nr.2, acc. M.Kacprzak
  • VII 2016
    Atom Accordion Quintet

    Premiera płyty Atom Accordion Quintet, na której znalazła się kompozycja up2U napisana specjalnie dla Rafała Grząki oraz Atom String Quartet.
  • 13 VI 2016, g.19
    Warszawa, Studio Koncertowe PR im. W.Lutosławskiego

    Wykonanie utworu Kaprys nr.2 podczas Koncertu Laureatów Konkursu Muzyki XX i XXI Wieku dla Młodych Wykonawców, acc. P.Motyka
  • 12 V 2016, Biblioteka Sopocka

    Wykonanie utworu Rhythms of doubt, J.Hanć - wiolonczela, M.Kacprzak - akordeon
  • 6 V 2016
    Holandia, Amsterdam

    Wykonanie Concerto Nevrotico, Accademia Fisarmonicistica
  • 21 IV 2016, Włochy, Cisternino
    Italian Sax Week

    Wykonanie The Elements, Aksak Duo - Danilo Perticaro, Angelo Miele
  • 6-10 IV 2016, Holandia, Nijmegen

    Film Ślimaki, do którego powstała muzyka w 2015 roku zdobył nagrodę publiczności festiwalu Go Short - International Short Film Festival Nijmegen. To prestiżowy i oblegany konkurs w Holandii - w tym roku organizatorzy wybierali filmy z 2800 zgłoszeń.
  • 9 IV 2016, Ukraina, Kherson Philharmony

    Wykonanie Concertino na skrzypce i orkiestrę smyczkową w ramach XXIII Festiwalu muzyki kameralnej i symfonicznej Amadeus 2016, Orkiestra Hileja Filharmonii Chersońskiej, Lidiya Futorska - skrzypce, Serhiy Khorovets - dyrygent
Pulsaciones Pulsaciones
strona zespołu: www.pulsaciones.pl
design by TO sponsored by Magazyn Transportu i Logistyki